
Dojeżdżam codziennie do pracy pociągiem. Droga jest dość długa, więc aby umilić sobie czas i przy okazji mieć poczucie, że nie jest on zmarnowany, słucham sobie włoskich podcastów. Ale też obserwuję, co się dzieje wokół mnie. I zaobserwowałem rzecz bardzo ciekawą. Oczywiście nadal bardzo dużo osób siedzi z nosem w komórce, bo to najłatwiejszy sposób na zabicie czasu, ale są też osoby, które czytają książki. Tak, książki. Takie zwykłe, papierowe. Do pracy dojeżdżam kilkanaście lat i mam wrażenie, że kiedyś tych czytelników w pociągu tylu nie było. Czytają i starsi, i młodsi, choć raczej powinienem był napisać – czytają i starsze, i młodsze, bo są to przede wszystkim kobiety.
– Co się dzieje, do diaska? – zadałem sobie pytanie, ale oczywiście po cichu. Po pierwsze dlatego, żeby nie zakłócać lektury czytelnikom, a po drugie – użycie wyrażenia „do diaska” byłoby jak powiedzenie na głos swojej daty urodzenia, a z tym staram się jeszcze publicznie nie obnosić.
Moja żona twierdzi, że ludzie mają przesyt ekranów i stąd ten powrót do słowa drukowanego. Może i coś jest na rzeczy, ale jakoś do końca mnie to nie przekonuje (bo moje dzieci na przykład przesytu nie mają).
Niedawno natrafiłem na ciekawy artykuł w „National Geographic”. Nie znalazłem tam co prawda odpowiedzi na pytanie, dlaczego coraz więcej osób czyta książki w kolejkach SKM w Trójmieście, ale były tam inne bardzo ciekawe spostrzeżenia dotyczące korzyści wynikających z czytania.
W artykule mianowicie pojawiła się informacja, że czytanie… przedłuża życie! Naukowcy z Yale School of Public Health przez dwanaście lat przyglądali się osobom pięćdziesięcioletnim i starszym. I po tych dwunastu latach badań wyszło im, że osoby czytające żyją dwadzieścia trzy miesiące dłużej niż osoby, które od książek stronią. Dwadzieścia trzy miesiące nie stanowią może jakiejś oszałamiającej różnicy, ale dobre i to.
Polacy żyją średnio trzy lata krócej niż wynosi unijna średnia życia, więc te dwadzieścia trzy miesiące na pewno by się nam przydały. Ale wróćmy do artykułu, bo wnioski z tych badań wydają się dość ciekawe. Co takiego mianowicie jest w czytaniu, że zwiększa ono nasze żywotne siły i nie pozwala za szybko zejść z tego łez padołu?
Przede wszystkim czytanie to substytut kontaktów społecznych, które są nam niezbędnie potrzebne do życia, a niestety samotność skutecznie przyczynia się do jego skrócenia. A kiedy czytamy książkę, to jesteśmy w kontakcie społecznym z bohaterami opowieści, kontakcie nierzeczywistym co prawda, ale dla naszego mózgu nie ma to większego znaczenia.
Po drugie – czytanie redukuje stres, działa jak rodzaj medytacji, reguluje skutecznie system nerwowy.
Po trzecie – czytanie pobudza mózg, tworzy nowe połączenia neuronalne (one tworzą się cały czas, niezależnie od tego, ile mamy lat; tworzą się nawet u osób, które używają wyrażenia „do diaska”).
Jeśli ktoś cierpi na chorobę Alzheimera, to oczywiście czytanie go z tej choroby nie wyleczy, ale pomoże skuteczniej działać mózgowi mimo tej choroby.
I po czwarte wreszcie – czytanie wzmacnia pamięć, pozwala lepiej skupić uwagę i rozwija inteligencję emocjonalną. Ale to już banały, które wszyscy znamy.
W celu zaspokojenia ogólnej ciekawości zerknąłem na statystyki dotyczące czytelnictwa i długości życia w Europie. Najdłuższą średnią życia w Europie mają Szwajcarzy, Hiszpanie, Włosi, Szwedzi, Francuzi i Luksemburczycy. Najkrócej żyją z kolei Bułgarzy, Łotysze i Rumuni. A kto czyta najwięcej? Szwajcarzy! Prawie osiemdziesiąt procent Szwajcarów uważa się za czytelników. Bingo!
A kto czyta najmniej? Bułgarzy i Rumuni. I znowu bingo.
Hiszpanie nie kojarzyli mi się nigdy z narodem czytającym, więc zdziwiło mnie nieco, że znaleźli się grupie długowiecznej, ale w ostatnim czasie w ojczyźnie Cervantesa odnotowano olbrzymi skok czytelnictwa. Nie ma się zatem co dziwić. Czytają więcej, to i żyją dłużej.
Trochę brużdżą nam w tym zestawieniu Włosi. Żyją długo, a od książek stronią, co wydaje się działaniem trochę nie fair wobec innych nacji. Ale Włochom to można wybaczyć. Ja w każdym razie nie mam z tym problemu.
Paweł Mazur
https://www.nationalgeographic.com/health/article/reading-longevity-brain-health