Postaw na edukację

17.04.2026

Czy nauka jest niemoralna?

Czyli o niebezpieczeństwach związanych z edukacją

Czy nauka jest niemoralna?

Tak wysoce niemoralny przedmiot, jak edukacja zdrowotna, będzie jednak od 1 września przedmiotem obowiązkowym, ale… bez komponentu dotyczącego wychowania seksualnego (ten będzie do wyboru). Tak już ten świat jest skonstruowany (a w zasadzie nie świat, tylko człowiek), że pewne części ludzkiego ciała są moralne (np. żołądek), a pewne nie (np. macica). I już sama wiedza o tym, jak te niemoralne części ludzkiego ciała funkcjonują, jest niemoralna i może uczynić młodym ludziom więcej szkody niż pożytku. Trudno się więc tej ministerialnej decyzji dziwić. Tylko szkoda, że nie pomyślano o tym wcześniej, wówczas przygotowując podstawę programową, jej autorzy skupiliby się wyłącznie na moralnych częściach ludzkiego ciała, a tymi niemoralnymi w ogóle by się nie zajmowali. Można by wówczas nazwać ten przedmiot: edukacja zdrowotna (od pasa w górę). Nie trzeba by było wówczas kłopotać zawartością podstawy programowej prof. Zbigniewa Izdebskiego, który jest specjalistą od tych niemoralnych części ludzkiego ciała i który – sądząc z prasowych wywiadów – był z przygotowanego dokumentu bardzo zadowolony. I trudno się dziwić. W końcu roi się tam od zdrożności, które są profesorowi bliskie (np. przebieg ciąży czy sposoby antykoncepcji). Dworuję sobie oczywiście, choć rzecz jest bardzo niepokojąca.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że politycy ingerują w treści nauczania związane z naukami humanistycznymi. Pamiętamy przecież dobrze, jak na czele MEN stał Roman Giertych (to było jeszcze przed jego liberalną konwersją) i wyrzucił z kanonu lektur m.in. Trans-Atlantyk i Ferdydurke Witolda Gombrowicza, a także powieści Brunona Schulza (sic!), a Proces Franza Kafki czy Mistrza i Małgorzatę Michaiła Bułhakowa przeniósł do zakresu rozszerzonego.

W zamian uczniowie dostali do czytania tak wybitne dzieła, jak Wujek Karol. Kapłańskie lata papieża Pawła Zuchniewicza, Pamięć i tożsamość napisaną już przez samego papieża i cztery powieści Henryka Sienkiewicza. Te lektury, zdaniem ministra Giertycha, dużo lepiej niż taki Trans-Atlantyk odpowiadały emocjonalnym i duchowym potrzebom młodych ludzi.

Gdyby jednak Roman Giertych przeczytał Portret Doriana Graya Oskara Wilde’a, to dowiedziałby się, że nie ma książek moralnych i niemoralnych. Są tylko książki dobrze lub źle napisane.

Przypomnijmy też budzący wiele kontrowersji przedmiot historia i teraźniejszość. W jednym z podręczników do tego przedmiotu znalazły się m.in. treści stygmatyzujące osoby homoseksualne czy urodzone metodą in vitro.

Politycy, póki co, ingerują więc bardzo chętnie w nauki humanistyczne (literatura, historia) ostatnio też w biologiczne (choć w wypadku edukacji zdrowotnej trudno mówić o ingerencji, bo przecież podstawa programowa została przygotowana tak, jak należy; tu raczej chodzi o dostosowywanie się do społecznych nastrojów i niechęć do zadzierania z Kościołem, który jest przeciwnikiem edukacji zdrowotnej nawet bez komponentu seksuologicznego), ale kto wie, co będzie dalej.

Nie można przecież wykluczyć, że politycy śledzący z taką uwagą nastroje społeczne, zajmą się też innymi dziedzinami nauki. Na przykład… geografią. Dzieci będą się uczyć o państwach europejskich, ale z wyłączeniem… Szwecji, Francji i Holandii, bo w tych państwach jest najbardziej liberalne prawo aborcyjne. Te państwa będą tylko dla chętnych. No może poza Holandią, która w ogóle z programu wypadnie jako pierwsze państwo dopuszczające zawieranie małżeństw jednopłciowych. Dowiedzenie się czegokolwiek o Holandii (np. tego, że 26 proc. jej obszaru leży poniżej poziomu morza) będzie traktowane jako rzecz moralnie wątpliwa.   

Ale można też pójść o krok dalej, na przykład w stronę nauk ścisłych. Z pozoru matematyka wydaje się moralnie obojętna, ale czy aby na pewno? Może się zdarzyć, że akurat jakiś minister edukacji uzna rachunek prawdopodobieństwa za niemoralny i wyrzuci go z programu (posiłkując się tym, jak na rachunek prawdopodobieństwa patrzy przeciętny Kowalski, a patrzy niechętnie). Albo przebieg funkcji wyda mu się nazbyt frywolny i przerzuci go do części nieobowiązkowej. Albo nie daj Bóg z czymś zdrożnym skojarzą mu się takie logarytmy. Ale pewnie i tak najbardziej zagrożona będzie wiedza o właściwościach trójkątów. Trójkąty wylecą z programu jako pierwsze.  

Paweł Mazur

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.