Postaw na edukację

21.02.2020

Edukacja przed drzwiami

Czyli o trzech zdaniach, którymi uczniowie maltretują nauczycieli

Edukacja przed drzwiami

Dziś będzie o drzwiach moich klasowych. Od kiedy wyglądają, jak wyglądają, wzbudzają zainteresowanie uczniów, nauczycieli i rodziców. A cóż w nich jest takiego zaskakującego? Niby nic szczególnego. Trzy krótkie zdania, które bardzo ułatwiają mi pracę z uczniami. „Mnie wczoraj nie było”, „Czy to jest na ocenę?” i „Kiedy mogę to poprawić?”. Nie ukrywam, że są to zdania, które okrutnie mnie denerwowały, więc postanowiłam z nimi walczyć poprzez ekspozycję na drzwiach. Teraz, ilekroć jeszcze zdarza mi się je usłyszeć, w duchu liczę do dziesięciu, a ręką wskazuję drzwi. I wszystko jasne. Przyznam też, że od kiedy ozdobiłam sobie drzwi i wyjaśniłam uczniom, dlaczego nie lubię tych zdań, są one znacznie rzadziej wymawiane.

Mnie wczoraj nie było – stara śpiewka. Nie było mnie, więc nie mam pracy domowej, nie przeczytałem tekstu, o którym mówiliśmy na lekcji, i nie przyniosłem ziemniaków czy starych gazet, o które prosił nauczyciel, bo… mnie nie było. Wytłumaczyłam uczniom, jak taka postawa dezorganizuje lekcję, jakie powoduje dziury w wiedzy. Myślę, że zrozumieli bardziej, gdy jako kontekst podawałam przyszłą pracę. Lekarz, który wraca po jednodniowej przerwie, nie może powiedzieć, że nie wie, co się wczoraj działo z pacjentem, i w związku z tym zaniechać leczenia. Wiem, że przykład trochę przesadzony, ale skuteczny.

Czy to jest na ocenę? To zdanie słyszy każdy uczący, zwłaszcza młodszych uczniów. I tu znów trzeba podjąć pracę interpretacyjną z uczniami, ale i rodzicami.

Ocena jest dla ucznia ważna, a dla jego rodzica jeszcze ważniejsza. Rozumiem, że ma pełnić funkcję wskazującą postępy w nauce, ale przy okazji zupełnie zabija motywację wewnętrzną do pogłębiania wiedzy i umiejętności. Wystawienie oceny jest łatwiejsze od rozmowy z uczniem czy korespondencji z rodzicem. A może warto powoli przejść na zasady oceniania kształtującego i pokusić się o niestawianie ocen i zastąpienie ich oceną opisową raz w semestrze?

Dotychczasowy system powoduje, że uczeń chce być oceniany za wszystko. A ocena celująca ze sprawdzianu czy wypracowania ma jednak inną wagę niż taka sama ocena za plakat. Ja wiem, że dziennik elektroniczny pozwala ustawić wagę ocen, ale przez uczniów jest to mało akceptowalne, choć zrozumiałe.

Kiedy mogę to poprawić? Każda szkoła ma wypracowany system poprawy ocen. Uczeń z grubsza wie, które oceny i w jakim terminie może poprawić. Taka możliwość powoduje jednak, że pytanie to słyszy się nawet na początku sprawdzianu, co wywołuje wściekłość większości nauczycieli. Rozumiem ideę poprawiania. Ma służyć uzupełnieniu wiedzy i umiejętności i jako takie ma sens. Gorzej w praktyce. Dla ucznia często jest to tylko szansa na lepszą ocenę. I znów powracamy do braku motywacji wewnętrznej.

Jak wybrnąć z tego błędnego koła?

Mówić o motywacji wewnętrznej, pokazywać świat i dawać dobry przykład. Uczeń, który widzi nauczyciela mającego jakąś pasję, rozwijającego się, siłą rzeczy zacznie się zastanawiać nad tym, że może warto go naśladować.

Ważne jest budowanie atmosfery przyjaznej nauce, atmosfery dialogu i wzajemnej akceptacji. Potrzebne są empatia i dbanie o relacje międzyludzkie. Ta sfera jest dla nauczycieli szczególnie trudna. Oni wiedzą i umieją to zrobić, ale sytuacja zewnętrzna jest tak napięta i niestabilna, że coraz częściej pada pytanie: po co to i czy mi się jeszcze chce… Odgórne wytyczne, przeładowana podstawa programowa, brak poczucia wpływu na własna pracę niestety coraz bardziej pogrążają współczesną edukację.

Joanna Hulanicka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.