Postaw na edukację

08.04.2022

Efekty uboczne

Czas wyzwań dla nauczycieli

Efekty uboczne

Rozmowy prowadzone ostatnio w pokoju nauczycielskim skłoniły mnie do napisania o tym, z czym się dzisiaj mierzą nauczyciele. Bez wątpienia traumatyczne wydarzenia związane z pandemią oraz wojną miały i nadal mają ogromny wpływ na bieg wydarzeń w szkołach. Z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Jedno jest pewne, to jeden z najtrudniejszych okresów w szkole w ciągu minionych dziesięcioleci.

Wyzwania i problemy, z którymi przyszło nam się zmierzyć w ostatnim czasie, należą do najpoważniejszych i najbardziej wymagających. Ich efekty uboczne są odczuwalne każdego dnia. Wystarczy zapytać wychowawców, pedagogów i psychologów szkolnych, a także psychiatrów, których pomoc staje się coraz częściej nieodzowna. Wszyscy mają ręce pełne roboty i gabinety pełne młodych, zagubionych ludzi, którzy nie radzą sobie z tą współczesną, okrutną dla nich rzeczywistością.

Równie zagubieni i często nieświadomi sytuacji emocjonalnej swoich dzieci są rodzice, którzy przychodzą do szkoły z prośbą o pomoc. Bo przecież nikt z nas dorosłych, a co dopiero dzieci, nie był przygotowany na tak dramatyczne wyzwania, jakimi są pandemia i wojna u naszych wschodnich sąsiadów. Tym bardziej że nastąpiły one jedno po drugim, do tego niespodziewanie. W XXI wieku, czasie dobrobytu i stabilizacji w cywilizowanym i teoretycznie poukładanym świecie. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć… Ze skutkami tej sytuacji bardzo często jako pierwsza musi się zmierzyć szkoła, czyli pracujący w niej nauczyciele i pedagodzy. To oni wyłapują często pierwsze symptomy tego, że coś jest nie tak…

Następstwem trwającej już ponad dwa lata pandemii i długotrwałego lockdownu są u dzieci i młodzieży lęki, poczucie osamotnienia i izolacji społecznej, nieprzystosowanie do bycia w grupie rówieśniczej, zamknięcie w sobie, obawy przed zabraniem głosu na lekcji. Młodzież stała się aspołeczna i wycofana. Niektórzy młodzi ludzie mówili wprost, że w tym zamknięciu on-line zdziczeli. Co było widać na lekcjach po powrocie do klas, kiedy z uczniami trudno było nawiązać kontakt czy skłonić ich do rozmowy. W wielu wypadkach taki stan kończył się depresją, wymagającą interwencji specjalisty.

Na domiar złego po jako takim dojściu do siebie i wyczekiwanym powrocie do szkoły za naszą wschodnią granicą rozpętało się piekło. Cios dla całej cywilizowanej Europy. Znowu nastąpił powrót traumy związanej z tym, co nieznane i okrutne. Lęki, niepewność, pytania o jutro, nasilenie depresji i nerwic… Znowu potrzebni specjaliści, znowu potrzeba rozmów z młodymi ludźmi, których to dotyka. Nauczyciele trzymają rękę na pulsie i alarmują rodziców o swoich spostrzeżeniach. Często to oni organizują pierwszą pomoc psychologiczną w zastępstwie rodziców. Szukają poradni, odsyłają do psychologów.

Kolejne wyzwanie to przyjęcie do polskich szkół dzieci i młodzieży z Ukrainy. To coś niespotykanego nigdy przedtem. Nowe twarze w środku roku szkolnego. Wystraszeni uczniowie z kraju, w którym toczy się wojna, wrzuceni do polskiego systemu edukacji. Bez znajomości naszego języka, naszych realiów. Szok zarówno dla nich, jak i dla nauczycieli, którzy muszą sobie jakoś poradzić. Miłe przyjęcie, ciepłe uśmiechy i próby porozumiewania się i przekazania choć skrawków wiedzy. Absurdalna sytuacja, ale musimy sprostać temu zadaniu. W moim przypadku jest to nauczanie obcego języka przy użyciu trzech innych… Próbuję odświeżyć swój rosyjski, którym także posługują się Ukraińcy. Usiłuję tłumaczyć po polsku, choć jego zrozumienie jest trudne. Czasami włączam też angielski, którego nasi sąsiedzi raczej nie rozumieją. Ale się nie poddaję.

Do tego dochodzi uspokajanie i podtrzymywanie na duchu młodzieży przed czekającymi ją egzaminami. Młodzi ciągle nie są pewni swojej wiedzy i tego, czy sobie poradzą z zadaniami egzaminacyjnymi. To wpływ covidowego zamknięcia, lekcji zdalnych. Rolą nauczycieli jest wspieranie i pozytywne wzmacnianie uczniów, wzmacnianie ich wiary we własne możliwości.

Wydarzenia ostatnich dwóch lat (począwszy od pandemii aż do wojny teraz) to nie tylko traumatyczne przeżycia i nieoczekiwane sploty wypadków, to przede wszystkim ogromne wyzwania dla wszystkich nas, którzy musimy się odnaleźć w tej nowej, trudnej rzeczywistości. Dla nauczycieli to podwójne zadanie: oprócz przekazywania wiedzy muszą się zmierzyć z problemami emocjonalnymi swoich wychowanków, uczniów, a czasem także ich rodziców. Takie „dawanie siebie” i troszczenie się o innych wyczerpuje zasoby energetyczne nauczycieli. Wspieranie non-stop i przeżywanie razem z młodymi ludźmi ich lęków i depresji to nie lada wyzwanie. Na pewno wielu z nas odczuje to potem zdrowotnie, ale taka jest rola nauczyciela: uczyć, wychowywać, a jak trzeba – wspierać. I o tym wszystkim rozmawia się teraz w pokojach nauczycielskich.

Na koniec pozostaje mi życzyć siły, wytrwałości i dużo dobrej energii do przetrwania tego trudnego okresu.

Katarzyna Tryba


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.