Postaw na edukację

21.10.2016

Moje (spóźnione) życzenia

z okazji Dnia Nauczyciela

Moje (spóźnione) życzenia

Pohulałem: pozwoliłem sobie przerobić dzieła dawnych mistrzów, by przystosować je do Państwa święta. Zacznę od Jana Kochanowskiego, Z Anakreonta:

Ciężko, kto nie pracuje, ciężko, kto pracuje,

W szkole, bo o niej mowa, wszak nic nie zyskuje,

Krom mozołu, fatygi i bezsennych nocy,

Wypatruje miast świtu lekarstwa pomocy.

Uch, to mają być życzenia? Raczej opis depresji jako choroby zawodowej nauczycieli. Może barokowy Morsztyn lepiej się nada? Oto jego Niestatek:

Prędzej kto wiatr w wór zamknie, prędzej i promieni

Słońca bądź Czarnobyla odnajdzie w kieszeni,

Prędzej się wierszem naje, melodią napoi,

Prędzej wszechświat swe lata, nim zgaśnie, podwoi,

Prędzej zamarznie Ganges, zakwitnie Kołyma,

Niż godziwą podwyżkę pedagog otrzyma.

Hm… A oświeceniowy racjonalizm – czy pozwoli na odrobinę optymizmu? Spróbujmy z Monachomachią biskupa Krasickiego:

W mieście, którego nazwiska nie powiem,

Nic to albowiem do rzeczy nie przyda;

W mieście stołecznym, tak je bowiem zowiem…

Pst! Ani słowa! Bo nazwa się wyda!

W mieście W. zatem, gdzie posad niemało,

Pośród ministry raz głupstwo siedziało…

Ależ się zagalopowałem! Miały być życzenia, a tu jakieś przytyki do polityków. Wprawdzie tekst dotyczy XVIII wieku, jednak ktoś mógłby pomyśleć…

Przenoszę nas w czasy romantyzmu. Oto moja wersja Pieśni filaretów:

Hej, użyjmy żywota!

Wszak żyjem tylko raz;

Niechaj szkolna robota

Nie próżno wabi nas.

Hejże do niej wesoło

Choć sił do pracy brak,

Gdy skończę, luba szkoło,

Zostanie ze mnie wrak.

No trudno. Nie umiem wymyślić nic optymistycznego. Rzeczywistość przygnębia.

Skoro tak, nie zawaham się pogrążyć w młodopolskim smutku. Tytuł mówi sam za siebie: Konaj, me serce… Autor – Kazimierz Przerwa-Tetmajer:

Konaj me serce – – po co ci żyć dalej?

Żadne z twych pragnień nigdy się nie iści – –

Mylisz się, mistrzu! Ucz!, w klasie zaszalej,

Stwórz z dziećmi obraz z oderwanych liści!

Żyj i przeżywaj! Choć zapłata marna,

Złoto nie tylko to jest, co się świeci,

W serc glebę rzucaj czystej prawdy ziarna,

Byś doczekał wdzięczności – – gdy dorosną – –

                                                                       dzieci.

Ciut patetycznie, ale… Nie żebym zwalał winę na Tetmajera, tylko co można napisać po początku: Konaj, me serce…?

Od siebie powiem więc prosto: życzę Państwu radosnej, twórczej i dobrze płatnej pracy w szkole. Bo wspólne z dziećmi odkrywanie świata to – nie tylko moim zdaniem – jedna z najważniejszych i najpiękniejszych rzeczy na świecie.

Tomasz Małkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.